184 Seminarium mBank-CASE
20 marca 2025 r, godz. 15:00-16:30
Dlaczego wciąż potrzebujemy prywatyzacji?
Prelegenci:
- dr Ewa Balcerowicz, przewodnicząca Rady Fundacji CASE- Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych – Wprowadzenie
- dr hab. Piotr Kozarzewski, profesor na Wydziale Ekonomicznym Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie – Prywatyzacja w cieniu interesów grupowych
- prof. dr hab. Maciej Bałtowski, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie – Zasób prywatyzacyjny w Polsce na tle porównań międzynarodowych
- dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, Towarzystwo Ekonomistów Polskich – Państwowy właściciel – menedżment – przedsiębiorstwo. Dyskrecjonalny trójkąt użyteczności?
O seminarium:
Prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych ̶ obok organicznego rozwoju firm prywatnych ̶ była motorem rozwoju gospodarczego Polski przez blisko dwa pierwsze dziesięciolecia po wprowadzeniu ustrojowego przełomu w latach 1989-90.Później zaczęła tracić swój impet, a od 2016 roku zamiast prywatyzacji byliśmy świadkami nacjonalizacji niektórych dużych firm prywatnych, ukrytej pod hasłem „repolonizacji”. W opublikowanym w listopadzie 2023 roku raporcie Ministerstwa Aktywów Państwowych (ministrem był wówczas Jacek Sasin, PiS) wcześniejszą politykę prywatyzacji określono jako „politykę wyprzedaży majątku narodowego” (!). Ów raport zatytułowany: „Spółki z udziałem Skarbu Państwa. Działania i wyniki, 2016-2023” jest kuriozalną apologią własności państwowej w gospodarce. A wśród zadań Ministerstwa Aktywów Państwowych utworzonego w listopadzie 2019 r. w miejsce Ministerstwa Skarbu nie ma słowa o prowadzenia przekształceń własnościowych, ale „o ochronie interesów Skarbu Państwa” oraz o „realizacji polityki gospodarczej państwa”.
W 2016 roku Polska miała najwięcej własności państwowej w gospodarce wśród postsocjalistycznych krajów Unii Europejskiej. Przedsiębiorstwa państwowe odpowiadały za 17 proc. PKB, zatrudniały 13 proc. pracowników. W Europie większy sektor państwowy w gospodarce był tylko w Rosji i Białorusi – jeśli chodzi o udział w PKB oraz Bośni, Rosji, Białorusi i Ukrainie – jeśli chodzi o udział w zatrudnieniu (dane MFW, 2019). Po renacjonalizacji za rządów PiS i utworzeniu nowych podmiotów państwowych sektora państwowego jest w Polsce jeszcze więcej. Najwyższy więc czas, by wrócić w Polsce do prywatyzacji, której nadal nie ma.
Na seminarium:
Dr Piotr Kozarzewski przedstawi historię rezygnacji z dokończenia prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych w Polsce jako ważnej lekcji zagrożeń dla skutecznej polityki gospodarczej. Według autora głównym czynnikiem sprawczym było to, że postępująca prywatyzacja zubażała zasoby, którymi klasa polityczna dysponowała do realizacji swoich interesów grupowych. Ideologicznej tezy o konieczności zaprzestania „wyprzedaży majątku narodowego” nie da się obronić: w Polsce, w odróżnieniu od wielu innych krajów postkomunistycznych z powodu sprawnym procesom prywatyzacyjnym i utworzeniu efektywnie działających mechanizmów rynkowych prywatyzacja nie stała się źródłem rent dla klasy politycznej i związanych z nią biznesów.
Prof. Maciej Bałtowski przedstawi wnioski z oryginalnych badań empirycznych obejmujących 36 największych gospodarek świata. Jednym z nich jest stwierdzenie, że udział przedsiębiorstw państwowych (ściślej: przez państwo kontrolowanych) w grupie największych podmiotów krajowych jest w Polsce największy wśród krajów rozwiniętych. Od czasów kryzysu finansowego lat 2007-2008 do chwili obecnej udział ten w Polsce utrzymuje się niezmiennie na bardzo wysokim poziomie, podczas gdy w zdecydowanej większości krajów świata zmniejszył się.
Dr Małgorzata Krzysztoszek-Starczewska obserwuje zaskakujące i nietransparentne zmiany w zarządach spółek skarbu państwa (SSP) w ostatnich dwóch miesiącach br., mimo wcześniejszych deklaracji nowego rządu o profesjonalizacji zarządzania SSP, stwierdzając, że dalecy jesteśmy od „najwyższych standardów ładu korporacyjnego”. Wyjaśni, dlaczego tak się dzieje. Spółki Skarbu Państwa to ponad 2 proc. ogólnej liczby przedsiębiorstw średnich i dużych działających w Polsce – wcale nie tak mało jak na właściciela, który (jeśli w ogóle, to) w minimalnym stopniu powinien angażować się w działalność gospodarczą, bo jest jednocześnie regulatorem rynku, a także nie ma kompetencji biznesowych. Kontrolę nad strategiczną infrastrukturą gospodarczą, a także nad krytycznymi z punktu widzenia gospodarki i bezpieczeństwa obszarami działalności gospodarczej można zapewnić w innym sposób, m.in. korzystając z ustawy o kontroli niektórych inwestycji. Zdaniem Autorki należałoby więc po pierwsze ograniczyć władztwo państwa (czyli de facto władztwo polityków) nad działalnością gospodarczą o co najmniej 90 proc. (ilościowo). A po drugie, jeśli już w tych 10 proc. firm państwo miałoby pozostać jako właściciel/współwłaściciel, to niezbędny byłby nie tyle Kodeks Dobrych Praktyk Nadzoru Właścicielskiego, ale Kodeks Dobrych Praktyk Państwowego Właściciela.